Endometrioza może wpływać na relacje i strefę intymną© Adobe Stock | 2023

"Choroba zagadka". Może wpływać na związki i strefę intymną

Dominika Mika
Dominika Mika

Endometrioza to choroba, która może odbić się nie tylko na kobiecie, ale również na jej relacji, w tym na strefie intymnej. - Jeżeli współżycie jest dla kobiety niekomfortowe, to w głowie pojawia się blokada - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr Jacek Tulimowski.

Dominika Mika, dziennikarka Wirtualnej Polski: Dlaczego endometrioza jest nazywana "chorobą zagadką"? Z czym kobiety nią dotknięte najczęściej się zmagają?

Dr n. med. Jacek Tulimowski, ginekolog położnik, ultrasonolog: Nazywana jest "chorobą zagadką", bo mimo że została opisana już w 1860 roku, do tej pory mamy wiele niewiadomych z nią związanych. W Polsce zmaga się z nią ok. 2 mln kobiet. Występuje też siedmiokrotnie częściej u osób spokrewnionych ze sobą niż w populacji ogólnej, czyli jeżeli matka ma endometriozę, to warto to brać pod uwagę, diagnozując córkę. Co jest ważne i co trzeba podkreślić: jest to choroba na całe życie.

Ok. 75 proc. kobiet ma bóle miednicy, 50 proc., u których zdiagnozowano endometriozę, ma bolesne miesiączki, a ok. 40 proc. jest niepłodnych lub bezpłodnych. I, niestety, w przypadku endometriozy te dolegliwości bólowe z czasem się pogłębiają. Dlatego to jest bardzo ważne, by chorobę rozpoznać jak najszybciej, bo pojawienie się pierwszych objawów w młodszym wieku wskazuje na możliwość cięższego jej przebycia w przyszłości. To jest duży problem.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Z ludzką twarzą". Endometrioza: ukryty ból miliona kobiet

Jeśli nie rozpoznamy choroby wcześnie, to u pacjentek, zwłaszcza tych młodych, które zapadły na endometriozę w wieku 18, 20-kilku czy 30-kilku lat, w przyszłości jej przebieg będzie niezwykle kłopotliwy, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Proszę również pamiętać o rzeczy, o której mało się mówi - w 88 proc. przypadków endometrioza łączy się z depresją. Z kolei prawie 11 proc. naszych pacjentek nie ma żadnych dolegliwości bólowych, co utrudnia wykrycie endometriozy.

Co jeszcze wypływa na trudność postawienia diagnozy endometriozy?

Nie u wszystkich pacjentek pojawią się dolegliwości ściśle ginekologiczne. Część może się żalić na jakieś - jak to określają - dziwne problemy, np. kłopoty z jelitami albo z pęcherzem moczowym. Mogą czuć ucisk na pęcherz, często oddawać mocz. Pojawić się może krwiomocz, ale są to już przypadki głębokiej endometriozy, naciekającej na pęcherz moczowy. Takie pacjentki często zgłaszają też bóle przy wypróżnieniach, kłopoty z regularnością wypróżnień, ból podczas oddawania moczu, biegunki albo zaparcia.

Bardzo istotne jest, by lekarz, który podejrzewa endometriozę, jeśli otrzyma potwierdzenie, że pacjentka współżyje, zapytał ją tzw. dyspareunię, czyli ból podczas stosunku. Powinien spytać, czy ta dolegliwość występuje, a jeśli tak, to czy pojawia się na początku stosunku, w trakcie, czy po współżyciu, oraz jakiego charakteru są to bóle. To też niezwykle istotne przy diagnozie endometriozy.

Skąd bierze się ten ból podczas stosunku?

Macica jest narządem, który jest umocowany na specjalnych więzadłach. Te więzadła są elastyczne. W związku z powyższym, gdy kobieta współżyje, macica minimalnie się przesuwa, bo te więzadła są delikatne i sprężyste. Jeżeli powstaną ogniska endometriozy, które bardzo często znajdują się właśnie w tych więzadłach, to na początku powstaje stan zapalny, a potem więzadła zaczynają włóknieć. W konsekwencji znacznie tracą na sprężystości. U takiej pacjentki, której więzadła są zwłókniałe, zablokowana macica nie będzie się przesuwać podczas stosunku, co spowoduje ból, który będzie wiązał się też ze strukturami anatomicznymi w brzuchu.

Oprócz bólu przy stosunku, jakie dysfunkcje seksualne występują najczęściej przy diagnozie endometriozy? Spadek libido, unikanie współżycia?

Jeżeli współżycie jest dla kobiety niekomfortowe, to w głowie pojawia się blokada. Pacjentka nie chce mieć takich stosunków, zacznie ich unikać jak ognia, bo będzie to wiązało się da niej z dużym dyskomfortem - albo w trakcie, albo po stosunku, bo np. potem może mieć pobolewania w dole brzucha jeszcze przez kilka godzin i będzie musiała przyjąć jakieś preparaty przeciwbólowe. I tym bardziej będzie wolała unikać seksu, albo zacznie go ograniczać. Dlaczego? Bo zrozumiałe jest to, że chcemy unikać sytuacji, których konsekwencją jest ból.

I co w takiej sytuacji?

Wszystko się sprowadza do tego, że musimy znowu zrobić diagnostykę różnicową.

Jeżeli okaże się, że przyczyną tych dolegliwości i dyskomfortu seksualnego może być endometrioza, to musimy postarać się ustalić stopień jej zaawansowania, stosując metody diagnostyki obrazowej, a potem wprowadzić leczenie, dostosowane do danego przypadku.

Czy pozycje seksualne mogą wpływać na występowanie bólu podczas stosunku?

Tak, dlatego bardzo ważne jest zadanie tych kilku pytań związanych ze stosunkami przez ginekologa. Istotne, by zapytać kobietę nie tylko, czy ma bolesne stosunki, gdzie te bóle odczuwa, ale również, czy jest jakaś określona pozycja, która sprawiła, że ból ją zaniepokoił. Niestety, bardzo wiele pań wstydzi się rozmawiać o seksie, a nawet przyznać do takiego problemu.

A czy któraś pozycja seksualna może okazać się szczególnie bolesna?

Tak, jak wskazują seksuolodzy, będą to wszystkie pozycje z głęboką penetracją, czyli na przykład pozycja od tyłu. Ten ból nie wynika z suchości pochwy, lecz po prostu z zaburzeń anatomicznych, które powstały z powodu rozprzestrzeniania się endometriozy. Proszę pamiętać, że to jest choroba immunologiczna. Dla kobiet często najważniejsze jest to, że z powodu tej choroby mogą mieć kłopoty z zajściem w ciążę.

Spotkał się Pan w gabinecie z jakimiś błędnymi przekonaniami par dotyczącymi właśnie tego, jak endometrioza wpływa na zajście w ciążę? Jak diagnoza może wpływać na związek i jak z taką parą rozmawia lekarz?

Nie wolno mówić nigdy: "Państwo nie mają szans na zajście w ciążę". Takiej pary nie można stawiać pod ścianą, bo w zajściu w ciążę dużą rolę odgrywa czynnik psychologiczny. Zdarza się, że np. z powodu stresu kobiety są zblokowane, a potem w momencie, kiedy zmieniają pracę, nagle zachodzą w ciążę. Znam takie przypadki, gdzie jedynym leczeniem kłopotów z zajściem w ciążę było wysłanie pacjentek na miesięczny urlop. I skutkowało. My nie jesteśmy Panem Bogiem, nie możemy ferować od razu wyroków. Przy stawianiu diagnozy ważne jest każde słowo. Oczywiście informujemy, że diagnoza wiąże się z możliwymi problemami z zajściem w ciążę - jednak słowa "możliwe" i "problem" są tu znaczące, bo diagnoza nie zawsze łączy się z kłopotami, z bezpłodnością czy niepłodnością. Słowa "niepłodność" czy "bezpłodność" mogą "zabić" taką parę.

Kilka lat temu trafiła do mnie pacjentka po dwóch operacjach torbieli endometrialnych jajników. Pojawiła się u niej kolejna zmiana. Powiedziałem, że trzecia operacja znacznie zmniejszy szanse na dziecko, więc zaproponowałem próbę zajścia w ciążę przed kolejnym zabiegiem. Okazało się, że mąż ma problemy z nasieniem, więc wysłałem go do androloga, który po zapoznaniu się z dokumentacją stwierdził, że pacjentka nigdy nie zajdzie w ciążę. Zapłakana zadzwoniła do mnie po tej wizycie z pytaniem co dalej. Po konsultacji z innym specjalistą ustawiliśmy odpowiednią, szytą na miarę kurację. Efekt? Zaszła w ciążę samodzielnie, bez in vitro. A ciekawostką było to, że rodziła dziecko w szpitalu pana profesora, który oznajmił jej, że nigdy w ciążę nie zajdzie.

Tak jak mówię – trzeba ważyć słowa. Profesor Jan Zieliński, znana postać w polskiej onkologii, zawsze mawiał: "Słowo jest czymś dziwnym. Może uskrzydlić, ale może też zabić".

Jak więc "uskrzydlić" taką pacjentkę?

Podczas rozmowy z pacjentką trzeba zaproponować pomoc. Mówimy, że jesteśmy do dyspozycji, że zawsze można do nas zadzwonić. Z drugiej strony warto poinformować, że gdyby miała jakieś wątpliwości, to w miarę możliwości służymy pomocą i wyjaśnieniem, żeby nie szukała tych informacji w internecie, w jakichś dziwnych miejscach. Pacjentka, która mając endometriozę zaszła w ciążę i szczęśliwie urodziła, powie o tym może swojej siostrze, bliskiej osobie. Tymczasem pacjentka, która nie zaszła w ciążę, będzie mówić o tym co najmniej 10 innym osobom. Szybkość rozprzestrzeniania się informacji negatywnej jest 10 razy szybsza i ma 10 razy większy zasięg niż wiadomości pozytywnej.

Taka pacjentka z endometriozą z internetu dowie się jedynie o bólu, trudnościach, złych lekarzach, braku diagnozy. Trudniej znaleźć informacje o szczęśliwych rozwiązaniach, a one są kluczowe, żeby wiedziała, że zawsze jest nadzieja.

Źródło artykułu:WP abcZdrowie

Wybrane dla Ciebie

Endometrioza a płodność. Fakty i mity

Endometrioza a płodność. Fakty i mity

ZLUDZKATWARZA.ABCZDROWIE.PL

"To było moje osobiste dno"

"To było moje osobiste dno"

ZLUDZKATWARZA.ABCZDROWIE.PL

Tak piją Polacy pracujący zdalnie

Tak piją Polacy pracujący zdalnie

ZLUDZKATWARZA.ABCZDROWIE.PL

Po pierwsze pozory. Oto jak piją Polki

Po pierwsze pozory. Oto jak piją Polki

ZLUDZKATWARZA.ABCZDROWIE.PL

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Redakcja Wirtualnej Polski